POST-HC.PL
strona główna o nas redakcja kontakt neutralsounds

“Nie jesteśmy kapelą, która mówi, że seks, dragi i rock’n’roll są spoko.” – wywiad z August Burns Red

24 Oct 2015 | Ania Kamińska

Już dwa tygodnie minęły od występu metalcore’owców z August Burns Red na deskach polskich scen muzycznych, gdzie wystąpili razem z In Hearts Wake i Asking Alexandria. Ci, którzy byli na chociaż jednym z ich koncertów, dobrze wiedzą, jak pozytywnymi i pełnymi energii są ludźmi, co pokazują nie tylko podczas swoich występów, ale także poza nimi. My złapaliśmy chłopaków podczas ich warszawskiego koncertu i udało nam się z nim zamienić kilka zdań. Porozmawialiśmy z nimi co nieco o ich nowym albumie, koncertach, muzycznych inspiracjach i dzisiejszym świecie, co możecie przeczytać poniżej.

Możecie coś nam powiedzieć o sobie na początek?
JB Brubaker: Nazywam się JB Brubaker i w ABR gram na gitarze.
Dustin Davidson: Ja jestem Dustin Davidson i gram na basie.

Jesteście teraz w połowie swojej Europejskiej trasy, jak idzie do tej pory?
JB: Całkiem nieźle! Jak dotąd byliśmy w kilku różnych ciekawych miejscach, w końcu ta trasa daje nam wiele możliwości do odkrywania i zwiedzania, gdyż znajduje się na niej wiele krajów. Jednak jeżdżąc od Hiszpanii przez inne europejskie miasta napotykamy wiele zmian klimatycznych, przez które łatwo się rozchorować. Jeszcze pięć dni temu przechadzałem się po plaży…
Dustin: …nosząc koszulkę z krótkim rękawkiem i szorty. A dzisiaj muszę mieć na sobie czapkę, grubą bluzę… a nawet bieliznę.
JB: Ale to nic takiego.
Dustin: Na szczęście koncerty są naprawdę dobre. I to się liczy.

Któryś z dotychczasowych koncertów wyróżnił się na trasie jak do tej pory?
JB: Jak dla mnie Milan. Ten włoski koncert wyróżnia się dla mnie na tle innych. Włosi są tym rodzajem fanów, którzy potrafią szaleć i dać z siebie wszystko. Więc naprawdę spędziliśmy tam miło czas.
Dustin: Dla mnie też koncert w Milanie był najlepszym jak dotąd. Świetnie bawiłem się także w Paryżu, gdzie był naprawdę nieziemski klub, który wyglądał jak arena cyrkowa, co było całkiem fajne.

Kilka miesięcy temu wydaliście także swój nowy album “Found In Far Away Places”. Jak on się spodobał Waszym słuchaczom?
JB: Muszę przyznać, że przy tym albumie dostaliśmy od naszych słuchaczy chyba najlepsze recenzje jak do tej pory. Choć nasi fani raczej zawsze całkiem ciepło przyjmowali nasze wydawnictwa, co jest miłe. Nowy album polubili jednak tak bardzo, że kiedy pytamy ich o to, jaką piosenkę chcecie byśmy grali w przyszłości, każdy mówi o zupełnie innym utworze. Więc to dla nas jest całkiem nowy problem – nie wiedzieć co grać na koncertach.
Dustin: Zgadzam się z tym.

Na nowym krążku połączyliście swoje typowe mocne brzmienie z różnymi gatunkami muzycznymi, co sprawiło, że Wasz album wyróżnia się na tle innych. Co Was do tego zainspirowało?
Dustin: To chyba pytanie do Ciebie, co nie?
JB: No nie wiem, nie wiem (śmiech). Myślę, że trudno jest generalnie powiedzieć, co nas zainspirowało do tego…
Dustin: Pozwól, że Ci przeszkodzę. Napisałem jedną piosenkę na tę płytę (“Everlasting Ending” przyp. red). W tej piosence jest czysta sekcja wokalna, nieco w stylu Johna Mayera. I on był moją taką swoistą inspiracją. Fragment tej piosenki bardzo długo chodził mi po głowie i sprawił mi nieco problemów. W pewnym momencie próbowałem się poddać twierdząc, że nie potrafię nagrać tego fragmentu tak, by brzmiał on dobrze i wyjątkowo. I wtedy z pomocą przyszedł mi John Mayer, którego brzmienie próbowałem przenieść właśnie na tę piosenkę.

Ostatecznie jednak piosenka wyszła bardzo dobrze.
Dustin: Oczywiście, że tak. Ale mogę powiedzieć, że właśnie jego muzyka stała się moją inspiracją.

Nie jest też tak, że na każdym kolejnym albumie próbujecie naginać ramy gatunku i być jeszcze bardziej kreatywni niż do tej pory?
Dustin: Jasne, chcemy tworzyć coś nowego i wyjątkowego na każdym z naszych albumów. Nie chcemy, by każda nasza płyta była nudna, oklepana i brzmiała tak samo. Więc fajnie było dodać do naszych piosenek coś nowego – dlatego też mamy w nich klimaty surferskie, odrobinę Dzikiego Zachodu i wiele różnych ciekawych partii, które sprawiły, że nasze kawałki są wyjątkowe. Nawet jak byliśmy ostatnio w Szwajcarii, rozmawialiśmy o tym, co fajnego możemy jeszcze dodać do naszych piosenek. Ciekawi mnie czy coś z tego kiedyś wyjdzie.
JB: Mnie też, ale o tym dowiemy się chyba przy okazji kolejnego albumu. Na razie skupiamy się na koncertowaniu z piosenkami z “Found In Far Away Places”, a dopiero potem zaczniemy myśleć o nagrywaniu materiału na nasze kolejne wydawnictwo.

Z tego co wiem, tytuł Waszego nowego albumu odzwierciedla wszystko to, przez co przeszliście do tej pory jako zespół. Jak możecie opisać tę ponad dekadę wspólnego grania?
JB: Bardzo trudno będzie to wszystko podsumować, bo jesteśmy kapelą już tyle lat. Nie potrafiłbym tego zebrać nawet w jakąś krótką opowieść. Przez te wszystkie lata wiele koncertowaliśmy, nagraliśmy kilka albumów i razem doświadczaliśmy różnych rzeczy. Trudno jest opisać dekadę w kilku słowach.

Więc może jest coś w Waszej kapeli, co sprawiło, że wytrwaliście ze sobą tak długo?
JB: Myślę, że trzymanie głowy na karku i jasność umysłu pozwoliły nam wytrwać przez ten cały czas. Myślę, że woda sodowa nie uderzyła nam do głowy, a sukces nie jest dla nas czymś najważniejszym, gdyż jest to coś, co może odejść tak szybko jak i przyszło. Staramy się mądrze podejmowanie decyzje, jeśli chodzi o nasz zespół, o to z kim współpracujemy i z kim koncertujemy. Myślę, że te decyzje, które podjęliśmy pozwoliły nam iść cały czas naprzód.

Jak już mówiliście, dziesięć lat na scenie muzycznej to szmat czasu i niewątpliwie to, co robicie na Was jakoś wpłynęło. Jak zmieniliście się jako ludzie i muzycy przez ten czas?
JB: Cóż, ja jestem teraz żonaty, bo nie byłem kiedy zaczynałem grać w tym zespole. Nasz gitarzysta Brent ma teraz dziecko. Myślę, że różne znajomości, które zawieramy pojawiają się i znikają. Od 2006 roku gramy w tym samym składzie, więc myślę, że to nie lada osiągnięcie jak na zespół, który istnieje tak długo.
Dustin: Wczoraj rozmawiałem nawet o tym z naszym perkusistą. Zapewne gdybym teraz nie był w tym zespole, to siedziałbym w domu i nie myślał o graniu koncertów. Byłbym zupełnie innym człowiekiem, pewnie dlatego, że skupiłbym się na zupełnie innym zajęciu. Jednak ten zespół pozwolił mi odnaleźć samego siebie i zrozumieć kim naprawdę jestem. Wiem, że to trochę głębokie, ale wczoraj wieczorem odbyliśmy jedną z tych poważnych rozmów, podczas której zacząłem zastanawiam się, czy byłbym tą samą osobą, będąc w domu i naprawiając samochody. Zapewne nie.
JB: Masz rację, wszystko zapewne wyglądałoby teraz inaczej.

Nie będąc teraz w zespole, myślelibyście w ogóle o nagrywaniu czegokolwiek?
JB: Gdybym był w jakimś innym zespole, zapewne grał bym coś zupełnie innego. Nie założyłbyś drugiej metalcore’owej kapeli, co nie Dustin?
Dustin: Zdecydowanie nie (śmiech).
JB: Ja też nie. Na pewno grałbym teraz inny gatunek, coś bardziej indie. Jednak teraz naprawdę cieszę się z tego, że jestem w stanie grać muzykę, która obchodzi ludzi na tyle, że przychodzą na nasze koncerty i słuchają naszych płyt. I szczęśliwie będę tworzył i grał ją tak długo, jak tylko znajdą się chętni, by nas słuchać.
Dustin: Myślę, że żaden z nas nie chciałby teraz zakładać czegoś kompletnie od zera.
JB: Byłoby to bardzo trudne.
Dustin: Zwłaszcza wtedy, kiedy pod uwagę bierzemy gatunek, który gramy.

W tym roku obchodzicie także dziesiątą rocznicę wydania swojego debiutanckiego albumu “Thrill Seeker”. Jak możecie odnieść się do swojej pierwszej płyty, mając na koncie już kilka kolejnych krążków?
JB: Pamiętam, że po wydaniu naszego pierwszego albumu, a także pięciu kolejnych przez Solid State Records, zastanawiałem się, czy jesteśmy tym zespołem, któremu w ogóle uda się wypełnić kontrakt. Jednak po każdym albumie przychodził następny i jakoś udało nam się tego dokonać. Ciężko pomyśleć, że nagrywaliśmy “Thrill Seeker” aż dziesięć lat temu. Od tego czasu bardzo się zmieniliśmy jako zespół, bo wtedy tak naprawdę to nie mieliśmy pojęcia co robimy. Nie wiedzieliśmy co do siebie pasuje i jak pisać piosenki. Umieliśmy jednak pisać ich fragmenty i jakoś łączyć je w jedną całość, i w sumie tak powstał nasz pierwszy album.

Mimo tego, ludzie pokochali to, co zrobiliście na tym nagraniu.
JB: Tak, ludziom naprawdę się to spodobało. Był to naprawdę niezły początek naszego zespołu. Cieszę się, że nie okazało się to być końcem naszej muzycznej kariery, choć przez chwilę myśleliśmy, że tak będzie (śmiech).

Patrząc teraz na to, co robicie obecnie i teksty piosenek, jakie piszecie, to przekazujecie w nich wiele pozytywnych emocji, co nie jest tak często spotykane w tym gatunku. Myślicie, że inne kapele też powinny zacząć odnosić się do bardziej pozytywnych aspektów życia i mówić o tym, co jest ważne?
Dustin: Pewnie! Sam nie chciałbym słuchać zespołu, który mówi tylko o negatywnych rzeczach, choć zapewne są ludzie, którzy to lubią. My nigdy tego nie robiliśmy i nie zamierzamy. Jesteśmy pozytywnymi ludźmi i nasze piosenki to odzwierciedlają. Nie rozumiem tego jak inni mogą wrzucać jakieś negatywne emocje do swoich piosenek, może to po prostu komuś pasuje. Zrozumiałbym jeszcze, kiedy chcieliby w ten sposób opisać swój jakiś nieudany związek, choć sam nie wiem… Chyba nie potrafię podać przykładu, w którym użycie negatywnych emocji osobiście mi odpowiadało.
JB: Nie jesteśmy tą kapelą, która wychodzi na scenę i mówi, że seks, dragi i rock’n’roll są spoko. To nie jesteśmy my. Wiem, że wielu ludzi bierze sobie do serca to, o czym śpiewamy i bierze z nas przykład. Chyba nie moglibyśmy spać po nocach wiedząc, że ktoś zrobił coś złego lub zaczął prowadzić destrukcyjne życie przez nasze piosenki.

Macie rację, w dzisiejszych czasach lepiej mówić o czymś naprawdę ważnym, niż skupiać się na rzeczach, które nie wnoszą nic do naszego życia.
JB: Masz zupełnie racje.

Myślicie, że są jakieś sprawy, o które ludzie powinni się bardziej troszczyć?
JB: Na naszej ostatniej płycie “Found In Far Away Places” poruszyliśmy także kwestię tego, że ludzie niszczą naszą planetę i nie potrafią cieszyć się tym, co mają. Przez to możemy dojść do momentu, kiedy wyczerpiemy wszystkie dostępne surowce i gatunek ludzki zacznie powoli upadać. Chodzi o to, że natura zawsze znajdzie sposób na to, by wygrać. I jeśli nie zmienimy sposobu, w jaki teraz żyjemy i nie wyciągniemy z tego żadnych wniosków, to zejdziemy na złą drogę.

Teraz całkiem sporo zespołów zaczyna poruszać podobną tematykę i mówią nam, że powinniśmy troszczyć się bardziej o to, co mamy. Choć wielu ludzi nie zdaje sobie nadal z tego sprawy.
JB: Racja. W końcu to bardzo ważna sprawa.
Dustin: To co teraz robimy, zapewne nie będzie miało większego wpływu na naszą przyszłość, jednak zdecydowanie wpłynie na przyszłe pokolenia.

Jednak nadal ludzie bardziej martwią się o teraźniejszość niż o to, co będzie kiedyś.
JB: Dlatego też nieco bardziej powinniśmy skupić się na myśleniu o przyszłości.

Nie każdy to chyba jednak rozumie.
Dustin: To prawda.

Przejdźmy teraz jednak do czegoś bardziej pozytywnego. Na nowym krążku wokalnie udzielił się Jeremy z A Day to Remember. Wiem, że była to druga taka kolaboracja w historii waszego zespołu.
JB: Faktycznie, na “Constellations” pracowaliśmy z wokalistą Between the Buried and Me.

Więc jak Wam się razem pracowało?
Dustin: Pomysł na tę współpracę przyszedł nam w ostatnim momencie pisania “Ghosts”. Nie mieliśmy napisanej części tej piosenki, więc pomyśleliśmy o Jeremy. W sumie to Jeremy zapytał Josha (managera grupa przyp. red.), czy może z nami współpracować. My się zgodziliśmy i z nim skontaktowaliśmy i tak to się zaczęło.

Dzisiaj wydajecie także teledysk do tej piosenki. Możecie powiedzieć nam o nim coś więcej?
JB: Dustin, może chcesz powiedzieć coś więcej na temat tego wideo?
Dustin: Mówisz o klipie do Ghosts”? Pewnie! Więc to dzisiaj już wychodzi? (śmiech)
JB: O tak!
Dustin: Więc, “Ghosts” opowiada historię ludzi bezdomnych. A właściwie wszystkich tych, którzy ich ignorują i mijają na ulicy nie zwracając na nich uwagi. W końcu także oni mają jakieś ciekawe historie do opowiedzenia i prowadzą życie takie samo, jak i my. Dlatego nasz teledysk pokazuje nam głównie przeszłość tych ludzi i ich życia, a także ludzi, którzy ich codziennie mijają, nie zwracających na nich kompletnie żadnej uwagi, którzy nie czują się nawet winni z tego powodu. Ja czuję się winny, bo za każdym razem, kiedy spotykam gdzieś bezdomnego, to myślę o naszej piosence. To było naszym głównym pomysłem na ten teledysk. Rozmawiałem także o tym z Drew, gościem, który nagrywał ten klip, i razem doszliśmy do wniosku, że pokażemy właśnie tę ludzką ignorancję. Dlatego, też ludzi bezdomnych pokazaliśmy w czarno-białych kolorach, co ma podkreślić to, w jaki sposób inni na nich patrzą i to, że uważają się za lepszych od nich, mimo że nie próbują im pomóc, ani zrozumieć. Nie wiem, co mogę więcej o tym powiedzieć, bo jak na razie widziałem ten teledysk tylko raz (śmiech).

Z doświadczenia mogę nawet powiedzieć, że tacy ludzie często mają bardzo ciekawe historie do opowiedzenia. To, że coś poszło nie tak w ich życiach i mieszkają teraz na ulicy, wcale nie oznacza, że są kimś gorszym.
JB: Podobnie jest wtedy, kiedy idziesz na wojnę i widzisz jak ginie twój najlepszy przyjaciel. To może Ciebie naprawdę zmienić, przez co nie jesteś w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Praktycznie oddajesz swoje życie za ojczyznę, jednocześnie je sobie rujnując, a my i tak mijamy tych ludzi bez zwracania na nich uwagi. Może to trochę zły przykład, bo prawdopodobnie jest to ostatnia rzecz, o jakiej ludzie myślą. Ale nie zmienia to faktu, że jest to problem i staramy jakoś naświetlić się podobne sytuacje.

Na koniec, chcielibyście dodać coś od siebie? Jakieś słowa mądrości?
JB: Słowa mądrości…hmmm.. (śmiech) Muszę powiedzieć, że zawsze cieszymy się kiedy tutaj możemy zagrać. Jesteśmy wdzięczni za to, że nasi polscy fani tak bardzo nas wspierają. Mamy nadzieję, że uda nam się tutaj wrócić mając jakąś headlinerową trasę, kiedy to będziemy mogli zagrać dużo więcej piosenek, niż mamy zaplanowane na dzisiejszy wieczór. Więc bądźcie czujni i śledźcie nasze poczynania!

Myślę, że ludzie już nie mogą się doczekać, kiedy zagracie jako headliner.
Dustin: Sami nie możemy się doczekać tego, by móc zagrać dłużej. I widząc jak dobry był wczorajszy koncert, już nie możemy się doczekać, by zagrać dzisiaj. Mam nadzieję, że tutaj w Warszawie, też potraficie pokazać jak bawić się na koncertach, bo macie wiele do udowodnienia po wczorajszym wieczorze.

Wielkie dzięki za tę rozmowę!
Dustin, JB: Również dziękujemy za poświęcony nam czas!

Angielska wersja językowa i nagranie wideo z rozmowy znajdziecie poniżej:

Komentarze: