"Tragedy Will Find Us"
Counterparts
Premiera:
Wytwórnia:
Ilość utworów:

“Tragedy Will Find Us” – Recenzja nowego krążka Counterparts.

2015 August 12 | Ania Kamińska


Po dwóch latach od wydania “The Difference Vetween Hell and Home”, Kanadyjczycy z Counterparts powrócili z nowym materiałem. Ich czwarty studyjny krążek zatytułowany “Tragedy Will Find Us” ukazał się pod koniec ubiegłego miesiąca. Po bardzo dobrze przyjętym poprzednim albumie, większość ich słuchaczy bardzo czekała na ukazanie się tego wydawnictwa. Mi jednak sięgnięcie po nie zajęło trochę więcej czasu. Zawsze na mojej drodze ukazywały się inne rzeczy, który chciałam przesłuchać, jednak teraz, gdy już położyłam swoje ręce na tej płycie, to warto by było powiedzieć o niej nieco więcej.

Ci, którzy słuchają melodic hardcore’u od dłuższego czasu, dobrze wiedzą, że Counterparts należy do czołówki tego gatunku, dlatego można po nich spodziewać się naprawdę wiele. Niewątpliwie swoje umiejętności pokazują na swoim nowym wydawnictwie i potwierdzają, że pozycja lidera w tym gatunku im się należy. Słuchając tego albumu po raz pierwszy bez wątpienia można powiedzieć, że brzmienie wokali znacznie poprawiło się w porównaniu z poprzednimi nagraniami. Stał się on bardziej mocny i wyrazisty, co jest zdecydowanie na plus. Czyżby nowa wytwórnia (Pure Noise Records) pomogła im w osiągnięciu tego brzmienia? Także partie instrumentalne brzmią tutaj naprawdę świetnie. Każdy instrument, każdy breakdown ma tutaj swoje miejsce, które zostało odpowiednio przemyślane. Naprawdę zapierają dech i wygląda na to, że wspaniale współgrają one z wokalem i tekstami piosenek. Można nawet odnieść niejako wrażenie, że to właśnie wszystkie melodie nadają emocji piosenkom, a nie tylko same teksty. Tutaj strona liryczna wydaje się tylko dopełniać tę historię.

Krążek otwiera kawałek “Stillborn”, który jest mocny i energetyczny. Niewątpliwie pokazują nam w nim swoją bardziej hardcore’ową stronę, która rozwinęła się na tym albumie. Swoją mocniejszą stronę ujawniają także, w innych utworach. Wystarczy chociaż spojrzeć na kawałek “Choke”. Utwór jest krótki, bo trwa tylko dwie minuty, jest szybki i pełen energii. Słuchając go można wyobrazić sobie jak tłum przy tym szaleje. Podobnie jest przy numerze “Strange”, który jest jednym z mocniejszych i bardziej agresywnych kawałków na “Tragey Will Find Us”. W promującym krążek kawałku “Burn” pokazują nam swoje bardziej melodic hardcore’owe oblicze. Piosenka ta pokazuje nam idealne połączenie ich hardcore’owej i spokojnej, bardziej melodyjnej strony. Mamy tutaj melodyjność, energię, a także odrobinę mówionych partii. Same gitary w tym kawałku są naprawdę świetne i zwracają na siebie uwagę. Podobny zabieg możemy zauważyć w numerze “Collapse”, także on jest nieco bardziej melodyjny od pozostałych, co można już zauważyć w brzmieniu instrumentów.

Na płycie nie brakuje także tak zwanych “zapychaczy”. Nie oznacza to, że dane piosenki są złe, nie wnoszą jednak one czegoś nowego, a scalają płytę w jedną całość i zapewne można by było zamienić te utwory na coś innego. Mowa tutaj chociażby o utworze takim jak “Withdrawal”, który niewiele wnosi do albumu jako całości. Ostatecznie krążek zamyka utwór “Solace”, który pokazuje spokojniejszą, bardziej emocjonalną stronę Kanadyjczyków. Także tekst, w którym możemy usłyszeć “I’d rather die than live without you” nadaje temu utworowi bardziej emocjonalnego wydźwięku. Niewątpliwie jest to kawałek, który idealnie nadaje się na zamknięcie płyty.

Nowy album muzyków z Counterparts tak naprawdę jest niesamowitą przygodą, w której pokazują nam swoją agresywną i energetyczną stronę, a także tę pełną melodyjności i emocji. Wokale jak i partie instrumentalne stoją tutaj na bardzo wysokim poziomie. Kapela na “Tragedy Will Find Us” pokazuje nam, że jest mocniejsza niż zwykle, a także że zasługuje na miano lepszych kapel w tym gatunku. Aż sama żałuję, że nie przesłuchałam tego krążka dużo prędzej. Teraz jednak nadrabiam własne zaległości i samemu albumowi daję bardzo dobrą ocenę.

Komentarze: