POST-HC.PL
strona główna o nas redakcja kontakt neutralsounds

Recenzja “Where the Mind Wants to Go / Where You Let It Go” od I The Mighty

30 Sep 2017 | Ania Kamińska

O I the Mighty po raz pierwszy usłyszałam w 2012 roku za sprawą ich EP-ki “Karma Never Sleeps”. Sprawiła ona, że bardzo polubiłam brzmienie prezentowane przez Amerykanów i od tego czasu śledziłam każde ich wydawnictwo. Każda z kolejnych płyt prezentowała ze sobą coś innego, co zawsze bardzo sobie ceniłam. Podobnie jest z najnowszym wydawnictwem muzyków zatytułowanym “Where the Mind Wants to Go / Where You Let It Go”, które swoją premierą będzie miało w przyszłym miesiącu, 20 października.

Słuchając tego nagrania po raz pierwszy miałam wrażenie, że muzycy zwolnili nieco z tempa w porównaniu do poprzednich albumów, jednak było to błędne wrażenie, gdyż grupa nadal ma w sobie to “coś”, za co polubiłam ich pięć lat temu. Tym razem Amerykanie poszli w nieco inną stronę i postanowili nam zaprezentować trochę świeżości w swoim brzmieniu. Od odrobiny akustycznego grania w “Degenerates”, aż po elektronikę w “Chaos in Motion”. Mimo drobnych brzmieniowych zmian, oba te utwory są naprawdę ciekawe, dopełnione melodyjnymi refrenami, które tworzą bardzo fajną całość. Dla fanów ich nieco bardziej progresywnego grania, znanego z poprzednich nagrań, poleciłabym “Where the Mind Wants to Go”. Jeśli z kolei lubicie Dance Gavin Dance, to warto zwrócić uwagę na “Symphony of Skin”. Ta melodia bez przeszkód mogłaby być wykorzystana przez ich kolegów po fachu. Obowiązkowo trzeba też przesłuchać “Silver Tongues”, utwór w którym gościnnie wystąpił wokalista wspomnianej kapeli. Z kolei początek “Pet Names”, jak i “The Sound of Breathing” w mojej głowie znalazły powiązanie z najnowszym nagraniem grupy Emarosa.

Zdecydowanie jest to płyta o wielu twarzach, na której każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. Mimo, że w niektórych momentach jest nieco spokojniej, muzycy rekompensują nam to ciekawymi melodiami i refrenami. Może na “Where the Mind Wants to Go / Where You Let It Go” wyszli nieco ze swojej strefy komfortu, jednak wyszło im to na dobre. Wiele nowych pomysłów pojawiło się na tym albumie, co daje powiew świeżości, a każdy z utworów pokazuje nam coś innego, co w połączeniu daje nam prawie 50 minut różnorodności.

Komentarze: