"Inside My Head"
Blood Youth
Premiera:
Wytwórnia:
Ilość utworów:

Recenzja nowej EP-ki Blood Youth – “Inside My Head”

2015 June 15 | Ania Kamińska


Jeśli znacie Climates, to powinniście już chociaż trochę kojarzyć Blood Youth. Po tym jak w ubiegłym roku po ponad rocznym opóźnieniu ukazał się debiutancki krążek Climates zatytułowany “Body Clocks”, a frontman kapeli Wes Thompson, który odszedł z grupy ze względu na chęć grania czegoś innego niż jego koledzy, Brytyjczycy postanowili zmienić swoją nazwę na Blood Youth. Teraz już w odświeżonym składzie i z nowym brzmieniem szykują się do wydania swojej debiutanckiej EP-ki. Płyta zatytułowana “Inside My Head”, która w sprzedaży ukaże się 22 czerwca, trafiła właśnie w moje ręce, dlatego postanowiłam ją krótko zrecenzować.

Już na wstępie muszę powiedzieć, że nigdy nie byłam jakąś wielką fanką Climates i nie słuchałam ich szczególnie często. Jednak kiedy na rynku pojawiło się Blood Youth, postanowiłam dać szansę tej piątce Brytyjczyków. Słuchając “Inside My Head” odnoszę wrażenie, że była to bardzo dobra decyzja. Już w otwierającym tę EP-kę utworze “Piece By Piece” możemy usłyszeć, że kapela faktycznie zmieniła nieco kierunek swojego brzmienia. Powstał tutaj pewien kompromis pomiędzy dwoma gatunkami. Z jednej strony mamy melodc hardcore, z którego dobrze znana jest ta kapela. Z drugiej zaś mamy bardziej energetyczny hardcore z odrobiną metalcore’u, w którym bardzo lubują się Amerykanie chociażby z The Ghost Inside, czy Stick To Your Guns. Takie połączenie zdecydowanie bardzo mi się spodobało. Na debiucie muzyków z Wysp Brytyjskich oprócz hardcore’owego przytupu, nie zabrakło melodyjnych i szybko wpadających w ucho refrenów. Wystarczy chociażby przesłuchać promujący krążek singiel “Cold Sweat”, by wszystko stało się jasne. Najmocniejszym chyba kawałkiem na tym wydawnictwie jest chyba przedostatni numer “Dead Space”. Jak i w każdej z poprzednich piosenek, mamy tutaj mocne hardcore’owe zwrotki połączone z czsytym i melodyjnym refrenem. Jednak to właśnie nad refrenem zatrzymałam się na dłuższą chwilę, gdyż przypominał mi on nieco twórczość The Devil Wears Prada za czasów “With Roots Above and Branches Below”. Nie jest to nic złego, osobiście uważam to za bardzo dobrą inspirację.

Po przesłuchaniu “Inside My Head” w całości aż chciałam powiedzieć, szkoda, że to nie jest longplay. W końcu pięć utworów zapewniło mi niespełna dwadzieścia minut bardzo dobrej rozrywki. Nowa wersja tego zespołu dała mi chyba coś, czego od nich naprawdę oczekiwałam od samego początku. Mamy tutaj sporą dozę melodyjności, która przeplata się z mocnym hardcore’owym graniem. Takiego brzmienia nie powstydziłyby się żadna dobrze znana kapela z tego nurtu. Bez wątpienia wszystkie te pięć kawałków zrobiło by wiele zamieszania podczas koncertu. Debiut Brytyjczyków jest dla mnie dużym zaskoczeniem, oczywiście pozytywnym, dlatego bez wątpienia mogę mu dać najwyższą ocenę.

Komentarze: