"Stories For Monday"
The Summer Set
Premiera: 01.04.2016
Wytwórnia: Fearless Records
Ilość utworów: 11

Recenzja nowego albumu The Summer Set – “Stories for Monday”

2016 March 31 | Ania Kamińska


The Summer Set jest pochodzącą z Arizony pop punkową / pop rockową kapelą, która swoją przygodę z muzyką rozpoczęła w 2007 roku. Przez tę prawie dekadę udało im się wydać cztery EP-ki i trzy studyjne albumy, z czego ostatnich z nich “Legendary” ukazał się przed trzema laty. Teraz piątka Amerykanów powróciła do nagrywania nowych piosenek, czego efektem jest ich czwarty longplay “Stories For Monday”, który ukaże się 1 kwietnia nakładem Fearless Records.

Nikt nie lubi poniedziałków. Wydaje się, że podobnego zdania są także muzycy z The Summer Set mają na ten temat podobne zdanie, w końcu nazwa ich albumu “Stories For Monday” musiała jakoś powstać. Jednak wraz z jedenastoma utworami, które nagrali na ten krążek, można zacząć lubić ten dzień tygodnia. Wesołe brzmienia, które tutaj znajdziemy mogą tylko wywołać uśmiech na twarzy. Jak możemy usłyszeć w piosence otwierającej album “Figure Me Out”, wokalista grupy, Brian Dales śpiewa “a bit too pop for the punk kids and a bit too punk for the pop kids”. Tymi słowami można by określić cały ten album. Nie jest to ani punk, ani typowy pop, po prostu wesołe pop rockowe brzmienie z odrobiną pianina w tle, które nadaje ciekawy klimat całemu nagraniu. Do tego możemy dodać jeszcze wesołe i melodyjne refreny, które możemy usłyszeć w “The Night Is Young”, “All In”, czy “All Downhill From Here”, by otrzymać całkiem przyzwoitą i pełną energii płytę. Piosenki te rozsyłają pozytywną energię pod każdym względem. Są melodyjne nie tylko wokalnie, ale także instrumentalnie. Jest melodyjna nie tylko wokalnie, ale także instrumentalnie. Na “Stories for Monday” możemy także usłyszeć trochę electro popowych brzmień, które znajdziemy w “Change Your Mind”, czy “Jean Jacket”. Dla fanów nieco smutniejszych nut, nie mogło zabraknąć także czegoś spokojnego. W tym przypadku jest to jedna z ostatnich piosenek na krążku – “Wonder Years”. Jednakże muzycy i tak pozwalają sobie zakończyć album pozytywną nutą, jaką jest “Wasted”.

O tej kapeli usłyszałam za sprawą ich ostatniego krążka “Legendary”, którego bardzo przyjemnie mi się słuchało. Jednakże “Stories For Monday” ma coś, czego brakowało poprzednikowi i sprawiło, że najnowsze kawałki są jeszcze bardziej przyjemne w odbiorze. Może to wszystko przez te pełne energii brzmienie, chwytliwe refreny, albo po prostu odrobinę brzmień pianina w niemalże każdej piosence. Odbiór całości jest bardzo pozytywny, dlatego fanom gatunku, a także tym, którzy cierpią na poniedziałkową bezsilność, powinno się jak najbardziej spodobać.

Komentarze: