"The Distance I Am From You"
Catch Fire
Premiera: 05.02.2016
Wytwórnia: Rude Records
Ilość utworów: 4

Recenzja EP-ki “The Distance I Am From You” od Catch Fire

2016 February 7 | Ania Kamińska


Catch Fire jest młodą kapelą pochodzącą z Nottingham, która powstała w 2013 roku. Na swoim koncie mają już jedną EP-kę zatytułowaną “Bombsite” z 2014 roku. W ubiegły piątek, 5 lutego, wydali swój kolejny mini-album zatytułowany “The Distance I Am From You”, na którym po raz pierwszy możemy usłyszeć nowego wokalistę grupy – Miles’a Kenta.

Na nową EP-kę Brytyjczyków składają się zaledwie cztery utwory. Jednak są to cztery utwory pełne pop-punkowej energii i swoistej radości. W tym miejscu mogłabym napisać, że brzmią oni jak każda inna kapela z tego gatunku i po części tak jest, bo pop punk od dłuższego czasu nie zaoferował nam czegoś bardziej innowacyjnego. Ta kapela jednak ma w sobie odrobinę czegoś bardziej alternatywnego, co sprawia, że słucha się ich bardzo przyjemnie. Słuchając pierwszy raz tego nagrania, już w pierwszym kawałku “Introspective pt. I”, w ucho od razu wpadły mi wokale. Chyba nie znam innej kapeli z tego gatunku, która miałaby wokalistę, którego słucha się z taką przyjemnością. Aż trochę przypomniały mi się czasy, kiedy na okrągło słuchałam podobnych piosenek. Numerowi oczywiście nie brakuje tej wesołej energii, która pozytywnie nastraja do życia. Podobnie jest z promującym krążek utworem “Bad Behaviour”, czy kolejnym “Anaesthetic”. W przypadku tego pierwszego, mamy na dodatek do czynienia z bardzo melodyjnym refrenem, który szybko zapada w pamięci. Drugi z kawałków nie wpadł mi tak bardzo w ucho, jednak jest równie wesoły i przyjemny jak jego poprzednicy. Przygoda z tą EP-ką była naprawdę krótka, gdyż kończy ją kawałek “Introspective pt. II”. W tym numerze muzycy pozwolili sobie nieco zwolnić i zaprezentowali nam swoją spokojniejszą stronę. Kawałek akustyczny, jednak nadal utrzymany w wesołej tonacji, kończy “The Distance I Am From You”.

Rzadko to mówię w przypadku pop punkowych kapel, ale tutaj naprawdę żałuję, że to nagranie jest takie krótkie. Miło spędziłam niedzielny wieczór słuchając tych żywiołowych i wesołych piosenek. Mogę mieć jedynie zastrzeżenia do tego, że słyszałam już wiele podobnych piosenek, jednak tych wyjątkowo dobrze mi się słuchało. Muzycy stawiają dopiero swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej i mają jeszcze okazję, by w pełni wykorzystać swój potencjał, który bez wątpienia mają. Zobaczymy co zaprezentują nam na swoim pierwszym longplay’u, kiedy będziemy mogli go już usłyszeć. 5/5

Komentarze: