"She Must Burn - EP"
She Must Burn
Premiera: 29.01.2016
Wytwórnia: Artery Recordings
Ilość utworów: 6

Recenzja debiutanckiej EP-ki She Must Burn

2016 February 7 | Ania Kamińska


She Must Burn jest młodą kapelą pochodzącą z Wielkiej Brytanii. Mimo że na scenie muzycznej istnieją od niedawna, to już zdążyli wyrobić sobie nazwę dzięki koncertom z takimi kapelami jak: Cradle Of Filth, czy Heart Of A Coward, które niewątpliwie wpłynęły na brzmienie londyńczyków. Grupa w ubiegłym roku zadebiutowała z EP-ką “She Must Burn”, jednak dopiero teraz, dzięki kontraktowi z Artery Recordings, mogą wydać swoje nagranie na większą skalę.

Pierwsze wydawnictwo Brytyjczyków składa się na sześć utworów, które dają nam nieco ponad dwadzieścia minut rozrywki. Nagranie rozpoczyna krótkie intro zatytułowane “Ascension”. Mimo że nie mamy w nim żadnych wokali, jesteśmy w stanie już na tym etapie powiedzieć jak będzie brzmiała ta EP-ka – niewątpliwie będzie mrocznie i odrobinę orkiestralnie. Możemy się przekonać o tym w pierwszym z utworów “Possessed”. Jeżeli lubicie Make Them Suffer, to ten kawałek powinien Wam przypaść do gustu. Zwłaszcza od strony instrumentalnej bardzo przypomina mi dokonania Australijczyków za czasów “Neverbloom”, co jest niewątpliwym plusem tej pozycji. Oprócz mocnych gitarowych riffów i mrocznych screamów Josepha Sinclair’a, możemy natrafić tutaj na odrobinę czystych wokali. Wokalistka (i keyboardzistka) grupy, Aimy Miller, naprawdę daje radę! Nie jest wielką fanką żeńskich wokali i lista wokalistek, których lubię słuchać jest naprawdę krótka, jednak tutaj zostałam pozytywnie zaskoczona. Jej partie wokalne niewątpliwie nadają melodyjności piosenkom i ciekawie prezentują się w całości. Najlepiej widać to w kawałku “Into Light”, w którym Aimy dostała nieco większe partie. Sama piosenka jest stosunkowo krótka. Pierwsza część tego kawałka jest spokojną balladą, druga zaś prezentuje nieco bardziej rockowe brzmienie. Na tej płycie możemy usłyszeć także odrobinę męskich czystych wokali w “Wish To Exist”. Utwór ten jednak jest bardziej melodyjny od jego poprzedników także pod względem instrumentalnym. Kawałek ten zaprezentował nam niejaką równowagę pomiędzy mrocznymi brzmieniami, a melodyjnością, a dodatkowo dał nam ciekawą instrumentalną wstawkę w jego połowie. Jeśli liczycie na coś bardziej mocnego, bez zbędnych czystych wokali, to koniecznie sprawdźcie “The Misery”, które jest najmocniejszym numerem na płycie. Ostatecznie EP-kę kończy kawałek “Eclipse”, w swojej strukturze i brzmieniu bardzo przypomina “Possessed”, możemy w niej jedynie usłyszeć nieco więcej melodyjnych wokali.

W ostatecznym rozrachunku debiutancka EP-ka od She Must Burn prezentuje się naprawdę dobrze. Początkowo bałam się sprawdzić to nagranie ze względy na żeńskie wokale, jednak niepotrzebnie, gdyż brzmienie Aimy Miller przypadło mi do gustu. Wielkim plusem są tutaj także symfoniczne elementy, które zawsze sprawiają mi wiele radości, zwłaszcza kiedy połączone są z mocnymi brzmieniami. Podoba mi się także to, że każda z piosenek reprezentuje inny styl – praktycznie każda z nich jest agresywna i pełna energii, a jednak różnią się jakimiś detalami. Różnorodność brzmieniową naprawdę doceniam, gdyż jest to coś, co czasami trudno odnaleźć. 4.5/5

Dla fanów: Make Them Suffer, Bleeding Through, Motionless In White

Komentarze: