"Death Deserves a Name"
Can't Swim
Premiera: 26.02.2016
Wytwórnia: Pure Noise Records
Ilość utworów: 5

Recenzja debiutanckiej EP-ki Can’t Swim – “Death Deserves a Name”

2016 February 11 | Sylwia Sarama


Już za dwa tygodnie (26 Luty) za pośrednictwem Pure Noise Records na rynku ma pojawić się debiutanckie wydawnictwo amerykańskiej grupy Can’t Swim, mini-album zatytułowany “Death Deserves a Name”. Czas więc na szybką i zwięzłą recenzję, która mam nadzieję zachęci was do późniejszego zapoznania się ze wspomnianym krążkiem.

Debiut formacji wywodzącej się z New Jersey otwiera piosenka zatytułowana “Your Clothes” i już po jej pierwszych taktach dowiadujemy się, że mamy do czynienia z czymś nieco niecodziennym o mrocznym lecz pozytywnym wydźwięku. Z łatwością usłyszymy też, iż twórczość zespołu dąży w kierunku alternatywnego rock’a z domieszką elementów, które mogą kojarzyć się odrobinę z muzyką pop. Sam utwór to dość szybki kawałek, w którym głównie odznacza się specyficzna linia wokalna, a także zaskakujący refren pojawiający się znikąd (pyk i jest). Kolejne dwa numery czyli “Come Home” i “Way It Was” w trakcie słuchania kojarzą mi się nieco z pop-punkowym klimatem, przemieszanym z melodic hardcore, a właściwie to tylko z melodic. I znowu wyszła z tego alternatywa, tylko taka nieco słabsza. Oba kawałki są jednak przyjemne i proste w odbiorze, być może zbyt proste – przysłowiowo “czterech liter nie urywają”. Za to następna dwójka nadrabia wszelkie braki swoich poprzedników. Mowa tutaj o utworach “Right Choice”, a także tytułowym “Death Deserves a Name”. Pierwszy z wymienionych kawałków to zdecydowanie mój osobisty faworyt… Melodia jest tutaj lekka i przyjemna, momentami uderzająca znienacka w słuchacza, tekst mimo, że prosty nie poraża głupotą (jak to się czasami zdarza), a do wokali zwyczajnie nie można się przyczepić. Tymczasem tytułowy numer to najwolniejszy kawałek ze wszystkich, jakie znalazły się na krążku. Mimo to ma on w sobie coś specyficznego co sprawia, iż słucha się go z nadzwyczaj dużą dozą pozytywnych odczuć.

Ogółem jest to wydawnictwo, po które sięgnąć powinni wszyscy fani alternatywnego grania z lekkim zacięciem. Warto je bowiem poznać, zapamiętać i docenić. Z mojej strony panowie zasługują na solidne 4/5.

Komentarze: