POST-HC.PL
strona główna o nas redakcja kontakt neutralsounds

Recenzja debiutanckiego albumu The Brave “Epoch”

28 Jul 2016 | Ania Kamińska

The Brave jest pochodzącą z Australii kapelą, która jest najnowszym nabytkiem UNFD Records. Mimo, że grupa istnieje już od trzech lat i na koncie ma już jedną EP-kę, to dopiero za sprawą singla “Searchlights” zrobiło się o nich głośniej. Po piosence, która odniosła niejaki sukces, nadeszła pora na pierwszy długogrający album. Debiut zatytułowany “Epoch” do sprzedaży trafi już niedługo, bo 5 sierpnia. Tytuł albumu – “Epoch” oznacza pewien moment lub wydarzenie, które ma znaczenie dla historii. Jak mówi wokalista grupy, Nathan Toussaint, dla niego i jego kapeli to nagranie jest właśnie takim wydarzeniem.

Album rozpoczynamy wraz ze wspomnianym utworem “Searchlights”. Kawałek ten zdecydowanie zasługuje na bycie numer jeden na tym krążku. Pełen energii, utrzymujący szybkie tempo, z odrobiną melodyjności i do tego z ciekawym tekstem, wprowadza nas bardzo szybko w klimat tego albumu. Także kolejne utwory takie jak “Break Free”, czy “Eclipse”, które czekają na nas w kolejce są w podobnym klimacie. Mocne granie, z odrobiną czystych wokali, charakterystyczne screamy wokalisty nadają tym piosenkom swoistego charakteru. Ciekawą propozycją jest także kolejny numer – “Dreamless”, w którym gościnnie wystąpił Marcus Bridge z Northlane. W tym kawałku możemy usłyszeć troszkę bardziej progresywne melodie. Także gość utworu spisał się bardzo dobrze w tym numerze. Odrobinę mocniej i głośniej robi się wraz z utworami “Ignited Youth” oraz “Escape”. Muzycy bardzo dobrze zaprezentowali nam tutaj swoją mocniejszą stronę grania. Pierwszy z wymienionych jest utrzymany w bardziej hardcore’owy stylu, drugi z kolei nie stroni od metalcore’owej melodyjności. W muzykę Australijczyków wkradło się także nawiązanie do melodic hardcore’u w kawałku “Undone”, który jest bardzo ciekawą propozycją. Na płycie usłyszymy także coś bardzo spokojnego. Oprócz instrumentalnego kawałka “Epoch” możemy usłyszeć bardzo klimatyczną balladę “1945”. Nawet się nie spodziewałam, że muzycy mogą tak dobrze spisać się w takim graniu. Na sam koniec czeka nas jeszcze jeden mocny akcent – “Slipping Away”. Piosenka rozpoczyna się ciekawym gitarowym riffem. Dalej mamy już tylko mocne i energetyczne granie połączone z melodyjni refrenami, do tego dziecięcy chórek, który prosi się aż o porównanie z The Amity Affliction i mamy całkiem ciekawe zakończenie tego nagrania.

Muzycy z The Brave dopiero rozpoczynają swoją karierę, a już na koncie mają bardzo udany i przemyślany album. Idąc już za tradycją, można powiedzieć, że australijskie produkcje nigdy nie zawodzą. Nie brakuje tutaj dobrych kompozycji, melodyjnych momentów i ciekawych wokali. Wszystko do siebie pasuje i po przesłuchaniu całości robi się trochę smutno, że przygoda z tym nagraniem dobiegła już końca. Na szczęście zawsze można puścić album od początku i cieszyć się tym nagraniem po raz kolejnym. Jeśli jeszcze nie mieliście poznać tej kapeli, to warto się z nią zapoznać, bo wkrótce będzie o nich zapewne głośno.

Komentarze: