"Day One"
From Ashes To New
Premiera: 26.02.2016
Wytwórnia: Eleven Seven Music
Ilość utworów: 11

Recenzja debiutanckiego albumu From Ashes To New – “Day One”

2016 February 23 | Ania Kamińska


From Ashes To New jest młodą kapelą, która została założona przed dwoma laty z inicjatywy wokalisty grupy – Matta Brandyberry’ego. W swojej muzyce łączą różne gatunki – rock, metal, rap, a nawet odrobinę elektronika. Na swoim koncie mają już dwie EP-ki – “From Ashes To New” oraz “Downfall”. Teraz Amerykanie podpisali kontrakt z dużą wytwórnią i będą próbowali podbić świat muzyki ze swoim debiutanckim longplay’em “Day One”, który do sprzedaży trafi w najbliższy piątek, 26 lutego.

W dzisiejszych czasach bardzo trudno jest się wybić zespołom w praktycznie każdym gatunku. Jednak w przypadku nu metalu i rocka już od dłuższego czasu nie mieliśmy okazji słyszeć o niczym nowym. Muzycy z From Ashes To New, starają się jednak przemierzyć ten szlak ze swoim debiutanckim krążkiem i zrobić miejsce dla takich zespołów na scenie muzycznej. Jeśli tęsknicie za Linkin Park lub Papa Roach z czasów pierwszych płyt, to koniecznie powinniście sprawdzić to wydawnictwo, bo może ono wypełnić tę pustkę. Po sprawdzeniu pierwszego kawałka na nagraniu, jakim jest “Land of Make Believe”, mogę stwierdzić, że krążek zapowiada się ciekawie. Co prawda ten utwór, jak i kilka innych, mogliśmy usłyszeć już na poprzedniej EP-ce zespołu. Jednak połączenie rapu, rocka, odrobiny elektroniki i melodyjnych wokali także na albumie brzmi bardzo dobrze. Do tego trójka wokalistów w jednej piosence naprawdę daje radę. Podobne zabiegi możemy usłyszeć jeszcze w kolejnych utworach, między innymi “Farther From Home”, czy promującym krążek “Through It All”, czy “You Only Die Once”. Oprócz tego możemy usłyszeć bardziej rockowe / alternatywne numery, które pozbawione są nu metalowego zacięcia – “Lost Alone”, “Every Second”. Drugi z kawałków jest chyba najspokojniejszym spośród wszystkich numerów na płycie, jednak nadal nie brakuje jej energii. Jeśli poszukujecie czegoś mocniejszego i bardziej metalowego, koniecznie sprawdźcie “Face the Day”. W tym utworze muzycy zamienili rap na screamy, dodali nieco więcej elektroniki oraz swoje bardzo melodyjne refreny, które szybko zapadają w pamięci i powstało z tego coś naprawdę fajnego. Odrobinę screamów możemy usłyszeć także w kolejnym kawałku, jakim jest “Downfall”, jednak tutaj nie zabrakło już rapowanych zwrotek.

“Day One” jest nie tylko tym albumem, który łączy w sobie różne gatunki, ale jest także tym, którego słuchanie jest przyjemnością i nawet nie wiadomo kiedy kiedy kończą się na nim utwory i słuchamy ich po raz kolejny. Do tego jeszcze zapadające w ucho refreny i okazuje się, że spędzamy sporo czasu słuchając tego albumu. Minęło naprawdę sporo czasu, od kiedy po raz ostatni słuchałam podobnego gatunku, jednak po latach jest naprawdę dobrze do tego wrócić, zwłaszcza kiedy na muzycznej scenie trochę brakuje zespołów w podobnych klimatach. Nic dziwnego, że zainteresowała się nimi duża wytwórnia. Debiut można uznać za naprawdę udany. Zobaczymy czy utrzymają poziom na następnych wydawnictwach. 4.5/5

Dla fanów: Papa Roach, Linkin Park

Komentarze: