"Artificial Selection"
Dance Gavin Dance
Premiera: 08.06.2018
Wytwórnia: Rise Records
Ilość utworów: 14

Recenzja “Artificial Selection” od Dance Gavin Dance

2018 June 4 | Ania Kamińska


Dance Gavin Dance to kapela, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Amerykanie znani są ze swojego wyjątkowego brzmienia, które rozwijają wraz z każdym kolejnym nagraniem. W ciągu swojej piętnastoletniej działalności udało im się wydać siedem studyjnych albumów, a także… kilkukrotnie zmienić wokalistę. Na szczęście już od dobrych kilku lat, pozycję tę zajmuje Tilian Pearson, który świetnie odnalazł się w tej roli po odejściu z Tides of Man. Po wydaniu “Mothership” w 2016 roku, nadeszła pora na ósmy longplay muzyków. Dokładnie za tydzień, 8 czerwca, nakładem Rise Records zostanie wydany ich nowy album zatytułowany “Artificial Selection”. Wiemy, że oczekiwania wobec tego nagrania są duże, więc postanowiliśmy przesłuchać dla Was ten krążek na kilka dni przed premierą

Bez względu na to, czy jesteście starymi fanami Dance Gavin Dance, czy dopiero zaczynacie swoją przygodę z ich muzyką, to “Artificial Selection” bez wątpienia powinno trafić w Wasz gust. Muzycy na nagraniu postanowili pójść bezpieczną ścieżką i eksperymentują jedynie w obrębie wypracowanego przez siebie brzmienia. Dla tych co oczekiwali wielkich zmian, może to być minus, jednak dla wszystkich tych, którzy kochają tę kapelę za to, jaka jest, nie powinni się zawieść. Mimo tego muzycy nadal potrafią zaskakiwać. Jedną z ciekawszych rzeczy na tym krążku jest piosenka kończąca album “Evaporate”, w której to końcowej części użyli tekstów piosenek ze swoich poprzednich krążków. Wyszło naprawdę interesująco. Także mamy tutaj kilka muzycznych niespodzianek. Spodziewaliście się kiedykolwiek, że Dance Gavin Dance nagra pop punkową piosenkę? Ja też nie. Jednak właśnie w taki klimat poszli w utworze “Story of My Bros”. Jeśli wolicie coś mocniejszego, z dużą ilością screamów Jona Messa, to warto zapoznać się z numerem “The Rattler”. Jednak jeśli stoicie po drugiej stronie i bliższe Waszemu sercu są nico lżejsze brzmienia, koniecznie przesłuchajcie “Gospel Burnout”. Ciekawą opcją jest również promujący krążek utwór “Care”, który bardzo przypomina mi dawną twórczość Tides of Man. Dla fanów “typowego” brzmienia grupy i ciekawych riffów mamy między innymi: “Flash” i “Slocuh”. W grupie słuchaczy zapewne znajdą się osoby tęskniące za czasami, kiedy to Kurt Travis był częścią zespołów. Jeśli jesteś jedną z tych osób, to koniecznie przesłuchaj “Shelf Life”, w którym udzielił się były wokalista. Duży szacunek za to, że zespół postanowił oddać byłemu współtwórcy większość piosenki, gdyż to właśnie do Kurta należy ona w całości. Tilian jedynie uzupełnia utwór swoimi drobnymi partiami wokalnymi. Muzycznie wyszło również świetnie. Nie jest to jednak jedyny gościnny występ na tym krążku. W utworze zamykającym album – “Evaporate” zaśpiewał Andrew Wells z grupy Eidola. Na tym lista się jednak nie kończy i tak jak w przypadku poprzednich albumów, także przy “Artificial Selection” pracowało kilku gitarzystów. Swoje gitarowe partie dorzucili: Zachary Garren (Strawberry Girls), Martin Bianchini (Secret Band) i Louie Baltazar.

Jak przystało na Dance Gavin Dance, otrzymaliśmy kolejny bardzo solidny album. Mamy na nim wszystko to, do czego przyzwyczaiła nas kapela. Zawsze miło jest widzieć zespoły, które trzymają się swojego brzmienia i je rozwijają, co ma to miejsce w tym przypadku. Krążek w całości wydaje się być nieco bardziej melodyjny od poprzedników, dlatego zapewne chętniej sięgną po niego nowi słuchacze. Nie brakuje tutaj także stałych brzmieniowych elementów, do których przyzwyczaili już swoich stałych odbiorców.

Komentarze: