"Through"
Nothing I Know
Premiera: 2015
Wytwórnia: Indelirium Records
Ilość utworów: 9

Recenzja albumu “Through” od Nothing I Know

2015 November 12 | Ania Kamińska


Nothing I Know jest hardcore’ową kapelą pochodzącą z Włoch. Swoją przygodę z muzyką rozpoczęli w 2007 roku, jednak tak naprawdę to dopiero trzy lata później o nich usłyszano. Właśnie wtedy zmienili swój muzyczny styl, a także członków zespołu. W 2013 roku zaczęli pracę nad swoim debiutanckim krążkiem “Through”, który to dopiero w tym roku ukazał się na rynku.

Na ich pierwszy krążek złożyło się zaledwie dziewięć, niezbyt długich utworów, gdyż całość trwa niecałą godzinę, co jak na album nie jest zbyt wiele. Jednak większość hardcore’owych kapel stawia na krótkie i energetyczne utwory, co sprawia się tutaj bardzo dobrze. Krążek otwiera utwór “Clay”. Mamy tutaj połączenie hardcore’owych zwrotek z odrobiną czystych wokali, które są bardzo melodyjne. Nie jest ich zbyt wiele i pasują do tej piosenki. Trochę więcej melodyjności znajdziemy w kolejnym numerze, jakim jest “New Story”. Rozpoczęcie tej piosenki czystymi wokalami na początku niezbyt mi się spodobało, jednak słuchając tego numeru w całości, okazało się, że refren naprawdę szybko w pada w ucho i jest całkiem przyjemny. Numerem trzy na liście jest kawałek “Father”, który był singlem promującym ten krążek. Akurat w tej piosence nie spodziewałam się melodyjnego refrenu, bo mocne i pełne energii zwrotki są naprawdę interesujące i cała piosenka utrzymana w podobnym klimacie byłaby jeszcze lepszą. Jednak kolejny utwór, jakim jest “Indifferent” pokazał mi, że hardcore’owe brzmienia bez zbędnego umelodyjniania, wychodzą tej kapeli naprawdę dobrze i jest to zdecydowanie mocny punkt tego krążka. W podobnym bardzo klimacie są ostatnie utwry na płycie – “Rise Up” oraz “Winter Sun”. Te kawałki są niewątpliwym plusem tego albumu. Podobnie jest z utworem “Fracture”. Tutaj czyste wokale już się pojawiają, jednak w bardzo małej ilości, dlatego piosenka nadal przepełniona jest hardcore’ową energią. Numerem sześć na płycie jest “For a Frien”, kawałek ten ma jeden z bardziej interesujących refrenów na płycie, wiec przyjemnie słucha się całości.

Podsumowując, płyta jak i sama kapela naprawdę mnie zaskoczyły i to w bardzo pozytywny sposób. Muzycy bardzo długo pracowali nad tym materiałem, jednak się opłacało, gdyż całość prezentuje się interesująco. Może czasem jest mało oryginalnie, a czyste wokale w każdej piosence dobrze się sprawdzają, jednak słuchając krążka w całości można powiedzieć, że jest bardzo dobrze i przyjemnie dla ucha. Hardcore’owe i mocne fragmenty wychodzą im naprawdę dobrze. Melodyjne refreny są dobrym wyróżnieniem i sposobem na przyciągnięcie fanów nieco lżejszych brzmień, brzmią bardzo dobrze jednak według mnie wymagają odrobiny dopracowania, by bardziej pasowały do piosenek. Mimo tego, całość zasługuje na dobrą ocenę.

Komentarze: