"Duality: Stories Unplugged"
Set It Off
Premiera:
Wytwórnia:
Ilość utworów:

Recenzja akustycznej EP-ki Set It Off

2015 July 16 | Ania Kamińska


Tym razem mamy dla Was recenzję czegoś spokojnego, czego bez przeszkód da się słuchać w upalne, letnie dni. O pop rockowej kapeli, jaką jest Set It Off usłyszałam kilka lat temu za sprawą singla „Hush, Hush”. Od tej pory staram się na bieżąco sprawdzać to, co dzieje się u tych muzyków ze Stanów Zjednoczonych, nawet jeśli jest to coś, czego nie słucham codziennie. Kapela całkiem niedawno na życzenie swoich słuchaczy nagrała akustyczną EP-kę zatytułowaną „Duality: Stories Unplugged”. Swoją oficjalną premierę miała ona pod koniec ubiegłego miesiąca i mogliśmy na niej usłyszeć między innymi kawałek „Bleak December” w nowej aranżacji.

Na nowej akustycznej EP-ce mogliśmy usłyszeć sześć utworów w nowych aranżacjach. Oprócz dobrze znanych utworów, które znalazły się na wydanym w ubiegłym roku krążku „Duality”, mogliśmy odnaleźć jeden nowy numer – „Wild Wild World”. Generalnie niezbyt wiele akustycznych utworów do mnie przemawia. Głównie dlatego, że większość zespołów zmienia tylko elektryczne gitary na akustyki i nie zmienia wiele w aranżacjach piosenek. Muzycy z Set It Off poszli tutaj jednak o krok dalej i w nowym wersjom swoich kawałków postanowili nadać odpowiedni klimat, który zdecydowanie pasuje do tych pioenek, przez co mamy wrażenie, że mamy do czynienia z zupełnie innymi numerami.

Krążek otwiera kawałek „Ancient History”. W oryginale ta piosenka nie za bardzo przypadła mi do gustu, jednak w tej wersji zdecydowanie przykuła moją uwagę. Mimo, że nie bardzo różni się od pierwotnej wersji, to ma ona w sobie więcej energii i radości i łatwiej jest się przy niej zrelaksować. Numer dwa na tej EP-ce to „Tomorrow” w oryginale gościnnie wystąpił w niej Jason Lancaster (ex-Go Radio, ex-Mayday Parade). W tej wersji już go brakuje i jego partie zaśpiewał wokalista grupy Cody Carson, który nawet w jeszcze większy sposób podkreślił te fragmenty. Następnie możemy posłuchać kawałka „The Hunting”. Był to mój ulubiony utwór w oryginalnej aranżacji, głównie dlatego, że nie zabrakło w nim uwielbianych przeze mnie orkiestralnych elementów, a całość była osłonięta odrobiną tajemnicy. Początkowo nie mogłam przekonać się do akustycznej wersji tego kawałka, głównie dlatego, że była ona dla mnie za spokojna i nie widziałam w niej tej energii, którą mogłam poczuć w pierwowzorze. Z czasem jednak zrozumiał, że nowa wersja nie jest taka zła i ma w sobie jakąś magię, która sprawia, że nawet ten utwór zwraca na siebie uwagę.

Drugą połowę tej EP-ki otwiera chyba najbardziej znany utwór tej kapeli – „Why Worry”. Można powiedzieć, że także w nowej wersji będzie hitem. Mimo, że wzwrotkach tej piosenki dominuje pianino, to refren tej piosenki nadal jest melodyjny i bardzo szybko wpada w ucho. Kolejnym numerem jest „Bleak December” piosenka może trochę wolniejsza od oryginału, jednak nadal bardzo przyjemna w słuchaniu, pewnie dlatego, że możemy w niej usłyszeć odrobinę szkrypek. Ostatecznie album zamyka wspomniany już utwór – „Wild Wild World”. Jest to zupełnie nowy kawałek kapeli, który idealnie sprawdza się na zakończenie tego nagrania. Mimo, że utwór przepełniony jest nieco bardziej emocjonalnym tekstem i wokalem, to zapewne takiego numeru nie powstydziłaby się wydać jakaś znana gwiazda muzyki pop. Podsumowując, warto sprawdzić te mini-album, niezależnie od tego, czy poszukujecie wakacyjnego soundtracku, czy też dlatego, że jesteście fanami tej kapeli. Wszystkie sześć kawałków sprawdzi się idealnie w roli uspokojenia naszych myśli.

Komentarze: