Nasze Wyprawy: Progression Tour ’14 / Part #1

2014 April 30 | Sylwia Sarama


Czyżby dzisiaj był już 30-sty kwietnia? Ach jak ten czas szybko leci! Gdy za oknem pojawia się pierwsze słońce nim się obejrzysz śnieg zamienia się w piasek na plaży. Osobiście żałuję, że w drugą stronę sprawa ma się nijak odwrotnie i zima ciągnie się w nieskończoność. Cóż z naturą jednak nie wygrasz i trzeba pogodzić się z faktem, że w teorii od listopada czeka nas kolejna walka z białym puchem po kolana, dziadkiem mrozem i najgorszą rzeczą jaka może istnieć krótkim dniem 😉 Ale do rzeczy bo nie miałam dzisiaj tworzyć rozprawy o pogodzie, co jak mniemam jest moją tajną specjalnością.

Za nieco ponad tydzień naszą -corową ekipę* czeka długa i jakże męcząca wyprawa do Berlina. Gdzie na miejscu przyjdzie nam zmierzyć się z realiami niemieckiej publiczności i przeżyć w klubie Huxleys Neue Welt koncert z serii Progression Tour 2014. Drogą wyjaśnienia nim na dobre się wkręcę – Dzisiejszy post jest jedynie zapowiedzią tego co nas czeka 8-ego Maja, część druga będzie poświęcona na relacją z koncertu i podróży do stolicy Niemiec.

Przyjemna trasa nas czeka :)

A (Warszawa Młociny); B (Poznań Górczyn); C (Berlin, Huxleys Neue Welt)

Dlaczego wspominam o przeżyciu? Nieliczna część z was zapewne wie albo co gorsza widziała mnie po ostatnim koncercie w tych okolicach. Tą skromną wyprawę zakończyłam ‘lekkim’ ubytkiem krwi (wampiry miałyby minimum pełnowartościowy obiad) i sińcami pod oczami. Teraz na samą myśl o tym klubie zaczynam kalkulować swoje szanse na powrót w całości, wybaczcie mi więc moją niepewność w bezpieczeństwo 😉 Ale mogę za to zapewnić, że jeśli ktoś zna niemiecki to opieka lekarska jest sprawna! Nie warto jednak tego sprawdzać na własnej skórze.

Jeżeli chodzi o sam koncert to zdecydowanie powinna to być uczta dla osób lubiące cięższe brzmienia. Niemieckie fanki typowo rise’owych kapel nie znajdą tam nic dla siebie, a jeżeli już wpadną do klubu mogą nie do końca wiedzieć co tam w ogóle robią. Albo co gorsza, w który kąt się schować – polecam wyjść i nie przeszkadzać innym. Skład jaki ma się zaprezentować otwiera szwajcarska kapela Breakdown Of Sanity – bardzo łagodne granie, pełne melodyjnych refrenów i czystych wokali a phi! Przykład możecie znaleźć poniżej, gdyż postanowiłam udostępnić w przypływie dobrej woli jeden z moich ulubionych kawałeków – “Chapters” z ostatniego albumu grupy.

Lecimy dalej, następni w kolejce są panowie z Australii (w tym momencie czego bym nie wymieniła i tak z założenia jest i powinno być dobre) – I Killed The Prom Queen. Nie rozumiem tylko dlaczego już drugi w przeciągu roku w czasie trwania europejskich tras znajdują się na samym dole składu. Kapela, która w Australii może grać spokojnie jako headliner na naszym kontynencie gra 30-minutowego seta. W sam raz by zagrać 2 single z najnowszej płyty i dorzucić do kompletu sztandarowe “Say Goodbye”. Przykre, szczególnie gdy się popatrzy jakie zespoły grają główne skrzypce w czasie niektórych tras. Tutaj mimo, że chętnie zamieniłabym kolejność pod własne widzimisię kolejność zostaje wybaczona bo im wyższa pozycja na liście tym lepiej.

Kolejna kapela to nie kto inny jak The Devil Wears Prada. Na ich ostatnim koncercie w Warszawie dorównywali ilością fanów headlinerowi jakim był August Burns Red. Już nie wspominając o tym co się działo w trakcie występu pod sceną. Dla mnie to 3-ecia okazja by zobaczyć ich live i najbardziej cieszy mnie możliwość zapoznania się z nowym materiałem z płyty “8:18” w wersji live. “Rumors” czy “Care More” mogą mnie pozytywnie zaskoczyć, z chęcią usłyszałabym również “In Heart” – zdaje się jednak, że tego utworu jednak panowie nie grają. Oczywiście nie powinno zabraknąć też starych kawałków takich jak “Danger: Wildman” czy “Outnumbered”.

Finałowe dwie grupy to: widziani ostatnio na polskiej scenie w Lipcu ubiegłego roku The Ghost Inside i reprezentanci z krainy za naszą zachodnią granicą Caliban. O ile o pierwszej z nich mogłabym gadać długo i bez końca, bo osobiście słucham i lubię to jednak niemiecka kapela ma znacznie dłuższy staż i zdecydowanie zasłużyła sobie na to by grać jako ostatnia. Od TGI oczekuję przede wszystkim mocy, którą zawsze się czuje przy kapelach Melodic Hardcore, pozwolę wspomnieć że jak do tej pory najlepsza tego typu kapela na jakiej dane było mi być to niezaprzeczalnie Stick To Your Guns ale to tak na marginesie. Chętnie usłyszę też kawałek “Thirty Three” i oczywiście “Dark Horse” bez którego koncertu po prostu nie warto pamiętać. Tymczasem liczę na to, że Caliban ze swojej strony w końcu mnie do siebie przekona, daję im w tej kwestii drugą szansę. 🙂

* -corowa ekipa skład: Sylwia Sarama, Sylwia i Sara B.

Podobne Posty:

Komentarze: